|
|
|
|
||||||
![]() |
![]() |
|
||||||
|
|
O klubie | Sezon 05/06 | Kontakt | Księga gości | O nas | Strona główna | Ustaw jako startowa |
|
|
|
Sezon piłkarek ręcznych w ekstraklasie dobiegł już końca, więc czas na podsumowanie. Podopieczne trenera Waldemara Szafulskiego wykonały w pełni założenia taktyczne na sezon 2004/2005. Głównym celem klubu było pozostanie w zaszczytnym gronie najlepszych zespołów i udało się. Dla wszystkich niemalże pewne było, że AZS będzie plasował się w dolnych rejonach tabeli i konieczna stanie się walka o utrzymanie. Najwięksi sceptycy nie dawali Politechnice żadnych szans na nawiązanie równorzędnej walki z pozostałymi zespołami. Ale co tu się dziwić, I runda nie rokowała najlepiej i przepowiednie fachowców zaczęły się sprawdzać. Skromne 2 punkty, zdobyte w zwycięskim meczu z jednym z najsłabszych zespołów – Gościbią Sułkowice, nie wróżyły jakiś diametralnych zmian w sposobie gry akademiczek. Z resztą nic dziwnego, w zespole były zaledwie 3 zawodniczki, które miały doświadczenie związane z występami w ekstraklasie, a to niestety było zdecydowanie za mało. Klub przed rundą zastadniczą potrzebował wzmocnień i to na tyle silnych, aby móc w pełni rywalizować nie tylko z drużynami ze środka tabeli, ale także z tymi, które liczyć się miały w walce o medale. Pierwsze kroki zostały poczynione. Na rozmowy do Koszalina przyjechały 2 Turkmenistanki, polecone przez jednego z rosyjskich trenerów – 18letnia Larisa Shumilova (leworęczna rozgrywająca) i 30letnia Gulendam Nasbayev (leworęczna skrzydłowa). Jednak po kilku treningach i sprawdzeniu ich umiejętności nie zostały one przyjęte do zespołu, gdyż jak powiedział wiceprezes AZSu Marcin Kobylarz: „Potrzebujemy wzmocnień, a nie uzupełnień”. Światełko w tunelu pojawiło się wraz z dołączeniem do klubu dwóch doświadczonych zawodniczek Jelfy – Katarzyny Jeż, grającej na rozegraniu i Małgorzaty Jędrzejczak – kołowej. Okazało się, że wypożyczenie tych szczypiornistek było strzałem w dziesiątkę. Dziewczyny szybko zgrały się z resztą akademiczek i zajęły stałe miejsce w wyjściowej siódemce. Dzięki tym wzmocnieniom z meczu na mecz AZSowi szło coraz lepiej. Rosnącą formę koszalinianek potwierdzały minimalne porażki z najlepszymi drużynami ligi – Łącznościowcem Szczecin (22:23) i Startem Elbląg (33:34). W końcu przyszedł czas na zwycięstwa. Większość spotkań II rundy odbywało się w Koszalinie, co z pewnością pomagało zespołowi Waldemara Szafulskiego w odnoszeniu kolejnych zwycięstw. Przełomowym momentem okazała się 13 kolejka spotkań, która była niezwykle szczęśliwa dla akademiczek. Koszalinianki pewnie pokonały przyjezdną Sośnicę Gliwice (30:24), a następnie równie mocno zaakcentowały swoją przewagę i zwycięstwo w wyjazdowym meczu z Piotrcovią (19:28). Niestety nie udało się odnotować trzeciej wygranej z rzędu, jednak remis z tak mocnym zespołem, jakim była Jelfa Jelenia Góra, był ogromnym sukcesem dziewczyn (29:29). W tym czasie z rozgrywek wycofała się, Gościbia, która straciła swojego głównego sponsora, dlatego też pewne było, że do I ligi zdegradowany zostanie jeszcze jedna drużyna. Zatem o pozostanie walczyć miały 3 zespoły, zajmujące dół tabeli (Piotrcovia, Pogoń i AZS). AZS był w o tyle dobrej sytuacji, że w bezpośrednich meczach w II rundzie odniósł zwycięstwo nad piotrkowiankami i żorzankami. Akademiczki ostatnią swoją wygraną w rundzie zasadniczej odnotowały 2 lutego, w meczu ze Zgodą Ruda Śląska, z którą miały się również zmierzyć w 1/8 Pucharu Polski. Jednak trenerzy zadecydowali inaczej. Politechnika (podobnie jak Pogoń) zrezygnowała z walki o Puchar, stawiając sobie za dużo wyższy cel utrzymanie. Swoje spotkania w 4 ostatnich kolejkach podopieczne Waldemara Szafulskiego niestety przegrały, więc ich sytuacja nie przedstawiała się najlepiej. Nie było najmniejszego sensu, aby dziewczyny dodatkowo traciły siły i niepotrzebnie narażały się na kontuzje w rozgrywkach pucharowych. Tym bardziej, że w międzyczasie groźniej kontuzji nabawiła się najlepsza koszalińska snajperka – Joanna Dworaczyk. Niekwestionowana liderka zespołu, będąc na zgrupowaniu kadry w Rumunii, w towarzyskim meczu doznała naderwania wiązadeł tylnych prawego kolana. Jej udział w kolejnych spotkaniach stał pod dużym znakiem zapytania. Jak się okazało, kontuzja była na tyle poważna, że wymagała operacji chirurgicznej. Tym samym Dworaczyk wykluczona była z gry, a AZS w znacznym stopniu został osłabiony. Jednak akademiczki do rywalizacji w play-off’ach przystąpiły zdeterminowane i gotowe na wszystko. Różnice pomiędzy walczącymi o utrzymanie zespołami były tak niewielkie, że praktycznie gra zaczęła się „od nowa”. Swoje pierwsze spotkanie Politechnika wygrała z Piotrcovią 28:25, by tydzień później ulec ekipie Pogoni 27:28. Koszaliniankom potrzebne były 2 zwycięstwa, aby pozostać w ekstraklasie. Kolejna sytuacja do zapewnienia sobie utrzymania miała miejsce 30 kwietnia w Piotrkowie. Jednak akademiczki zagrały fatalnie. Pierwszą połowę „przespały” i mimo dobrej skuteczności w drugiej odsłonie spotkania nie udało im się zniwelować strat do prowadzącej Piotrcovii. Tym samym Politechnika uległa gospodyniom (25:23).Meczem ostatniej szansy był pojedynek z Żorami. Akademiczki zdawały sobie sprawę z wagi tego meczu, ale biorąc pod uwagę rezultaty poprzednich rywalizacji tych drużyn, to Pogoń była na wygranej pozycji. Jednak nierealne stało się realne! W przypadku Politechniki sprawdziło się powiedzenie „dopóki piłka w grze...”. Po zaciętym i emocjonującym spotkaniu to akademiczki cieszyły się ze zwycięstwa, a co za tym idzie z utrzymania. Jednak radość ta nie trwała długo. Działacze żorskiej Pogoni domagali się unieważnienia meczu ze względu na rzekomą próbę przekupstwa 2 swoich zawodniczek – Korabovej i Kamieliny. Odpowiedzialnością za tę korupcyjną propozycję obarczyli jednego z działaczy AZSu, który podobno umawiał się telefonicznie na przekazanie pieniędzy za „podłożenie” się w meczu. Sprawą wciąż zajmuje się policja i prokuratura. Jeżeli scenariusz ten się potwierdzi Politechnika zostanie ukarana co najmniej degradacją do I lub II ligi. Tym niezbyt optymistycznym akcentem podopieczne Waldemara Szafulskiego zakończyły swoje występy w ekstraklasie w sezonie 2004/2005. Obecnie klub prowadzi rozmowy z zawodniczkami z innych drużyn, chcąc wzmocnić zespół przed kolejnym sezonem, tym bardziej, że szeregi Politechniki opuściły Katarzyna Jeż i Małgorzata Jędrzejczak, zaś Barbara Zaremba wyjechała na stypendium za granicę, w tym samym kierunku zmierza Ilona Hazuer. W przyszłym sezonie celem AZSu będzie walka o wejście do pierwszej ósemki, jednak bez znaczących wzmocnień będzie to niemożliwe. Patrząc na „zakupy”, jakie poczyniły inne polski kluby, trzeba realnie spojrzeć na szanse Politechniki w kolejnych rywalizacjach. Okres transferowy w pełni, więc należy pozyskać zawodniczki, które nie tylko zastąpią dwie nasze podstawowe szczypiornistki, ale również wzmocnią zespół na, tyle, aby móc prowadzić równorzędną rywalizację z pozostałymi drużynami. Autor: MERY |
|||||||
|
|
|
|
||||||