O klubie Sezon 05/06 Kontakt Księga gości O nas Strona główna Ustaw jako startowa













 

 


:: Gdański pogrom - relacja + wypowiedzi ::

 Prawdziwy pogrom w Gdańsku! Akademiczki wygrały z Politechniką Koszalin 43:30 (26:13) i tym samym przeszły do półfinału fazy play-off. Podopieczne Jerzego Cieplińskiego prowadziły przez całe spotkanie i w żadnym momencie ich zwycięstwo nie było zagrożone.
   Mecz w pierwszej połowie należał raczej do jednostronnego widowiska – koszalinianki nie mogły sforsować gdańskiej defensywy, zespół gospodyń umiejętnie to wykorzystywał raz po raz kontrując. Kolejne 30 minut spotkania były lepsze w wykonaniu koszalinianek. Mogło to być spowodowane faktem, iż trener Jerzy Ciepliński wpuścił zawodniczki, które grały dotychczas mniej, ale mimo to przewaga AZS-u była znaczna.
   Pierwsze piętnaście minut pierwszej części spotkania to całkowita dominacja zespołu z Gdańska. AZS AWFiS w 16 minucie prowadził już 17:3. Pochwalić tu należy Karolinę Kudłacz, która jeszcze nie tak dawno leczyła kontuzję, a w sobotnim meczu potwierdziła powrót swojej formy. Skuteczna gra obronna Akademiczek oraz dobra postawa w bramce Małgorzaty Sadowskiej pozwalała na szybkie ataki, które zostały zamieniane na bramki. W ostatnich 10 minutach pierwszej odsłony zespół koszaliński przełamał nieco niemoc strzelecką – po kilku trafieniach Joanny Dworaczyk i Kristiny Svatko w 20 minucie różnica wynosiła „tylko” dziesięć bramek- 20:10. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 26:13 dla AZS AWFiS.
Drugą połowę otworzyły celne trafienia Wiolety Serwy, Lucyny Wilamowskiej i Darii Bołtromiuk. W 34 minucie prowadzenie gdańszczanek sięgnęło 15 bramek – 30:15.
  Ze strony zespołu z Koszalina na przemian punktowały jedynie dwie zawodniczki – Joanna Dworaczyk i Kristina Svatko. W 42 i 44 minucie dwie najskuteczniejsze gdańskie Akademiczki (Kudłacz, Stachowska) nieco rozprężone nie wykorzystały rzutów karnych. Dwie minuty później skuteczna egzekutorką rzutu z 7 metrów okazała się ich młodsza koleżanka – Anna Knitter. Udanymi interwencjami popisuję się w bramce AZS-u Monika Skwirowska. Na 8 minut przed końcem drugie celne trafienie w tym spotkaniu zdobywa 18-letnia gdańszczanka Paulina Szymańska. Chwilę później (53 min.) po bramce Moniki Stachowskiej AZS AWFiS osiągnął najwyższe prowadzenie – 38:23. Kilka ostatnich minut do końcowego gwizdka to nagły zryw koszalinianek, 4 bramki zdobyła Ewa Jarzyna. Ze strony Akademiczek odnotować należy udane rzuty juniorki Małgorzaty Sabajtis. Spotkanie kończy się w pełni zasłużonym zwycięstwem gdańszczanek 43:30.
Akademiczki z Gdańska zaprezentowały w sobotnim meczu, iż są aktualnie w bardzo dobrej formie i mierzą w najwyższe miejsce na podium. Koszalinianki były momentami całkowicie bezradne, bez pomysłu na grę. W ich szeregach z pewnością wyróżnić należy zdobywczynię 12 bramek – Joannę Dworaczyk. Wysoka wygrana nad zespołem z Koszalina świadczy o dobrej grze defensywnej Akademiczek oraz ich wysokich umiejętnościach gry w ataku. Udany powrót pierwszy mecz po przerwie przed własna publicznością zanotowała Karolina Kudłacz. Gdańszczanki powinny już teraz myśleć o trudnych meczach w ½ play-off, kiedy to zmierzą się z nieobliczalną drużyną SPR ICom Lublin. Pierwsze spotkanie tych drużyn – 22 kwietnia w Lublinie.

Po meczu powiedzieli:
Waldemar Szafulski (AZS Koszalin):
Z naszej strony był to mecz przegrany psychicznie. Zespół nie podjął również niestety walki z rywalkami. Po pierwszych 10-15 minutach zwycięzca był już znany. Nam pozostawało zmniejszyć tylko stratę bramkową. Z pewnością szkoda przegranego meczu i to w takim stylu. Nie był to ten sam zespół co przed tygodniem widzieliśmy w Koszalinie. Byliśmy w tym spotkaniu cieniem tamtej drużyny. Zagraliśmy bardzo słabo w obronie, o czym świadczy ilość straconych bramek. Jeśli każdy rzut, który leci w światło bramki wpada do niej to jest to winą całego zespołu. Nie zaprezentowaliśmy się jako zespół. Zespół gdański zagrał bardzo dobrze w obronie przez co wyprowadzał bardzo skuteczne kontrataki. Bez obrony nie można co liczyć na korzystny wynik. W swoim zespole wyróżnić mogę tylko Asię Dworaczyk, ale tylko za skuteczność.

Jerzy Ciepliński (AZS AWFiS): Początek spotkania zdecydowanie należał do nas. Zespół koszaliński zupełnie nie podjął z nami walki. Dalsza część spotkania była dla nas możliwością sprawdzenia różnych wariantów gry. Zagrały również zawodniczki, które normalnie grają mniej. Receptą na zwycięstwo było wyciągnięcie wniosków z poprzedniego spotkania. Jak widać udało nam się to bardzo dobrze. Dziewczyny bardzo dobrze spełniały wszystkie założenia taktyczne co mnie bardzo cieszy przed półfinałowymi spotkaniami z drużyną SPR-u. Tam postawi przede wszystkim na pierwsze spotkania na parkiecie rywala. Z pewnością nie złożymy broni. W dzisiejszym spotkaniu widać było również różnicę pomiędzy przygotowaniem fizycznym zespołów. Byliśmy zdecydowanie lepiej przygotowani do tego spotkania. Nieskromnie powiem, że byliśmy po prostu w tym spotkaniu lepsi.

Sylwia Pociecha (AZS Koszalin): Nic nie wskazywało na to, że przegramy to spotkanie tak wysoko. Popełniłyśmy zbyt dużo błędów w ataku, oddawałyśmy rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Nasze rzuty albo mijały bramkę albo padały łupem bramkarki, która swoimi podaniami na kontrę pozwoliła gospodyniom na zdobycie dużej ilości bramek. Zagrałyśmy tak jak w Koszalinie jednak to nie pomogło. Nie można grać bez przebicia przez obronę przeciwnika. Głównie o wyniku zadecydowała słaba skuteczność w naszym wykonaniu. Niestety po pierwszych minutach i wysokiej przewadze nie zdołałyśmy już tej straty odrobić.

Edyta Chudzik (AZS AWFiS): Kluczem do sukcesu w naszym wykonaniu była koncentracja. Nie chciałyśmy męczyć się w trzech spotkaniach tak jak Piotrcovia musi uporać się ze Zgodą. Wolałyśmy wcześniej zakończyć ten pojedynek aby móc spokojnie przygotowywać się do nadchodzących spotkań z drużyną SPR-u. Nasza dobra gra obronna oraz mocne wejście w mecz podłamało koszalinianki i pozwoliło nam na spokojne i wysokie zwycięstwo. Cieszę się, że po tak silnie narzuconym tempie na początku spotkania udało nam się utrzymać je do końca spotkania. Całe spotkanie grałyśmy to co sobie zakładałyśmy przed spotkaniem. Każda z dziewczyn przyczyniła się do tego zwycięstwa.
 

Autor: Paweł Skwarło - SportoweFakty.pl & wbs19