












|
::
Emocji nie brakowało ::
26 (11) : (15) 29 
Wczorajszego wieczoru wyjątkowo w hali II Liceum Ogólnokształcącego im.
Władysława Broniewskiego koszalińskie Akademiczki podejmowały wicelidera
ligowej tabeli Piotrcovie Piotrków Trybunalski. Spotkanie obfitowało w wiele
interesujących akcji, a publiczność, która niestety z racji ograniczonej
liczby miejsc na trybunach pojawiła się w mniejszej liczbie niż zazwyczaj
nie mogła narzekać na brak emocji. Niespodzianki jednak nie było – kolejne
dwa punkty powędrowały na konto podopiecznych Romana Jezierskiego.
Gościnnie w
szkolnej hali.
Na godzinę przed pierwszym gwizdkiem pary sędziowskiej na parkiecie
hali, w której AZS po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił jako gospodarz
pojawił się Zbigniew Tupaj – delegat ZPRwP, który miał kilka uwag, co
do zastępczego obiektu koszalinianek.
Po zabiegach obsługi obiektu, które były jedynie kosmetyką poprawiającą
warunki gry, na trybunach zaczęli pojawiać się kibice, którzy niestety nie
mogli stawić się w liczbie, w jakiej zazwyczaj zjawiają się na trybunach
hali Gwardii (zajętej przez weekend w związku z odbywającymi się targami
budownictwa).
Przedmeczowe spekulacje.
Spekulacje odnośnie sobotniego spotkania pojawiały się przez cały
tydzień. Po pierwszym zwycięstwie w tegorocznych rozgrywkach w zeszłą
niedzielę nad Ruchem Chorzów podopieczne Waldemara Szafulskiego
chciały zdobyć pierwsze punkty przed własną publicznością, która po raz
ostatni cieszyła się ze zwycięstwa swoich zawodniczek jeszcze w poprzednich
rozgrywkach (6 maja AZS odniósł zwycięstwo właśnie z Piotrcovią w meczu o 5
miejsce fazy play-off) . W zgoła odmiennych nastrojach przyjechały do
Koszalina piłkarki z województwa łódzkiego, które w tym sezonie wygrały pięć
razy (m.in. z SPR-em Safo ICom i Dablex AZS AWFiS). Tylko w jednym meczu
musiały uznać wyższość rywalek i wróciły z Lubina na tarczy. Z dorobkiem
dziesięciu punktów plasowały się na drugim miejscu w tabeli, co przy
przedostatniej lokacie Akademiczek było znacznym atutem jeśli chodzi o grę
psychologiczną. Dodatkowo podopieczne Romana Jezierskiego mobilizował fakt,
że dotychczas tylko raz zdołały wygrać z AZS-em w meczu wyjazdowym (33:32
– 18.09.2004r.) w czterech dotychczas rozegranych.
Pierwsza faza spotkania.
Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania doszło do miłej sytuacji.
Dziewczynki trenujące w młodzieżowej sekcji AZS-u podarowały bukiet kwiatów
i prezent Kristinie Svatko, która jeszcze przed rokiem broniła barw zespołu
z Koszalina, a w tegorocznym sezonie zasiliła piotrkowską „siódemkę”.
Po prezentacji i przywitaniu się zawodniczek na parkiet wybiegły
podstawowe składy oby dwóch drużyn. AZS reprezentowały: Pabich – Chmiel,
Skipor, Szafulska, Jarzyna, Szostakowska, Goraj. Wśród przyjezdnych
„zameldowały się”: Alberciak – Polenz, Niedźwiedź-Cecotka, Wypych, Svatko,
Strzałkowska, Artsiomenka.
Pierwszą bramkę zdobyły szczypiornistki z Piotrkowa, a dokładniej wspomniana
wyżej Svatko. Niedługo jednak trzeba było czekać na wyrównanie, gdy
skutecznym rzutem popisała się Joanna Chmiel. Jednak jak się później
okazało był to pierwszy i zarazem ostatni remis bramkowy w tym meczu. Dwa
trafienia Agaty Wypych, jedno Iriny Artsiomenki i Iwony
Niedźwiedź-Cecotki przy odpowiedzi tylko Doroty Skipor dały
trzybramkowe prowadzenie gości w 6 minucie spotkania. Bramka Iwony
Szafulskiej i drugie trafienie Chmiel zniwelowała straty miejscowych. W
tym momencie nastąpiła gra bramka za bramkę, a dokładniej „wymiana ciosów”
na linii Skipor - Wypych i Strzałkowska. Rozgrywająca AZS-u bardzo
dzielnie spisywała się notując po kwadransie już czwarte trafienie na
własnym koncie.
„Ucieczka” Piotrcovii.
Od stanu 7:9 Piotrcovia zaczęła powiększać swoją przewagę. Po
drugiej bramce Hanny Strzałkowskiej i zmarnowanym rzucie karnym przez Joannę
Chmiel trener gospodyń poprosił o czas. Na nie wiele się to zdało, bo
piotrkowianki nadal były w natarciu. Piąte już trafienie najlepszej
snajperki gości Agaty Wypych i bramka wprowadzonej chwilę prędzej Sylwii
Lisewskiej dały najwyższe prowadzenie Piotrcovii od początku spotkania
(7:12 w 21 minucie). Mimo próby zniwelowania strat udało się Akademiczkom
odrobić tylko jedną bramkę do końca I połowy spotkania.
II połowa – trzydzieści minut emocji.
Druga odsłona obfitowała w wiele emocjonujących sytuacji. Po
początkowym zrywie AZS-u i doprowadzeniu do wyniku 15:17 w 36 minucie coś
się „zacięło” w grze miejscowych. Po kilkunastu minutach ponownie Piotrcovia
uzyskała bezpieczną przewagę. Wydawało się, że już do końca będzie ją
kontrolowała, jednak koszalinianki po raz kolejny potrafiły się zmobilizować
i rzucić trzy bramki pod rząd. W międzyczasie miała miejsce niecodzienna
sytuacja. Karę wykluczenia otrzymał trener AZS-u w wyniku nieprawidłowego
ubioru trzeciej bramkarki, która miała wejść na plac gry (przepisy gry w
piłkę ręczną jasno określają ubiór bramkarek, które powinny posiadać
identyczne stroje odróżniające się barwą od koszulek oby dwóch zespołów, jak
i bramkarek z przeciwnej strony boiska – przy niedopełnieniu tego przepisu
karą obarczana jest osoba odpowiedzialna za drużynę w tym wypadku trener).
Sytuacja ta wywołała sporo zamieszania, jednak po interwencji delegata i
arbitrów została dość szybko wyjaśniona i zespoły wróciły do gry.
Zaraz po tym nastąpił okres, w którym zespoły na przemian zdobywały bramki
seriami po dwie, bądź trzy. Gdy na pięć minut przed końcowym gwizdkiem
sędziów Piotrcovia prowadziła pięcioma trafieniami chyba mało, kto wierzył,
że Akademiczki są jeszcze w stanie nawiązać skuteczną walkę. Trzy bramki
pozwoliły jednak na minutę przed końcem zbliżyć się do rywalek na dwa
trafienia. Na dalsze niwelowanie strat zabrakło już jednak czasu. Listę
strzelców tego dnia otworzyła, jak i zamknęła Kris Svatko i szóste
zwycięstwo w sezonie zespołu z Piotrkowa stało się faktem!
Podsumowując należy zaznaczyć, że drużyna gospodyń po wręcz
fatalnej inauguracji sezonu prezentuje się coraz lepiej. Walka i
determinacja pozwoliła jej nawiązać walkę z faworyzowanym rywalem, jednak
słaba skuteczność uniemożliwiła końcowy sukces.
Co do drużyny z Piotrkowa nie zawiodły rozgrywające Iwona
Niedźwiedź-Cecotka i Agata Wypych. Poprawnie zaprezentowała się Hanna
Strzałkowska, jednak kompletnie zawiodła Kinga Polenz, która ani razu
oddając osiem rzutów nie potrafiła pokonać bramkarek rywalek.
Z kolei na wyróżnienia w AZS-ie zasłużyła przede wszystkim Dorota
Skipor podejmująca szczególnie w pierwszej części skuteczną walkę z
przeciwniczkami. Bardzo dobrą zmianę dała również Dominika Stroińska,
która w niejednej sytuacji ratowała zespół przed stratą bramki w
beznadziejnych sytuacjach.
Dorota
Skipor (rozgrywająca AZS-u): Myślę, że mecz mógł się podobać. Zarówno
nasze akcje, jak i ataki naszych rywalek były przeprowadzane w szybkim
tempie, nie zabrakło również kilku interesujących rozwiązań. Wynik był
otwarty do samego końca, choć w ostatnim fragmencie zabrakło nam zimnej
krwi. Już od 45 minuty widoczna była w naszych akcjach pewna nerwowość,
która ostatecznie przełożyła się na szybkie, nieprzemyślane rzuty, a co za
tym idzie łatwe straty. W tym momencie Piotrków zaczął nas „punktować”
doskonale wykorzystując naszą nieporadność. Pośpiech ten, który kilkanaście
minut wcześniej nie przyniósł efektu sprawdził się w ostatniej fazie
spotkania, gdy zdołałyśmy zniwelować stratę do dwóch bramek. Podsumowując
potyczkę z Piotrcovią wydaje mi się, że o naszej porażce zaważyła przede
wszystkim słaba skuteczność w pewnych do zdobycia bramki sytuacjach. Walka i
zaangażowanie w grę pozwala jednak spojrzeć na najbliższe mecze z
optymizmem.
Dominika Stroińska (bramkarka AZS-u): Mimo, że przedmeczowe
prognozy skazywały nas na łatwą porażkę podjęłyśmy walkę, będąc równorzędnym
rywalem dla bardziej doświadczonej drużyny z Piotrkowa. Mając w pamięci
poprzednie mecze z Piotrcovią rozgrywane na własnym parkiecie, gdy dwa
punkty zostawały w Koszalinie liczyłyśmy po cichu, że i tym razem tak
będzie. Niestety nasza defensywa nie funkcjonuje jeszcze tak jak byśmy sobie
życzyły, co przełożyło się na wiele łatwo straconych bramek. Jeśli chodzi o
grę w ataku widać było w niektórych sytuacjach, że górę wzięły emocje i
kończyły się one niepowodzeniem. Ta porażka nie zmienia faktu, że nadal
będziemy walczyły o każdy punkt, a warto zaznaczyć, że najważniejsze
spotkania są jeszcze przed nami.
AZS Politchnika Koszalin – Piotrcovia Piotrków Trybunalski 26:29 (11:15)
AZS:
Pabich (10/26=38%), Stroińska (7/15=46%), Hauzer – Skipor 7/12, Jarzyna 6/12
(1/1), Szafulska 5/10, Chmiel 3/6 (0/1), Zienkiewicz 2/3 (1/1) Kobyłecka
2/6, Cieśla 1/2, Czekaj 0/3, Szostakowska, Goraj, Żołyniak
Trener: Waldemar Szafulski
Wyróżnienia: Dorota Skipor, Dominika Stroińska
skuteczność z gry: 26/54 = 48%
Karne: 2/3
Kary: 6x2 min
Piotrcovia: Alberciak (16/38=42%), Kowalczyk (4/10=40%) – Wypych 9/13
(2/3), Strzałkowska 5/8, Niedźwiedź-Cecotka 5/8, Lisewska 4/6, Svatko 3/5,
Artosiomenka 2/3, Mijas 1/1, Polenz 0/8, Szczecina, Kopertowska, Dominiak,
Mieńko
Trener: Roman Jezierski
Wyróżnienia: Agata Wypych, Iwona Niedźwiedź-Cecotka
skuteczność z gry: 29/52 = 56%
Karne: 5/7
Kary: 6x2 min
Sędziowie: Leszczyński Robert / Strzelczyk Marek (pomorskie)
Przebieg:
I połowa: 0:1, 1:1, 1:2, 1:3, 2:3, 2:4, 2:5, 3:5, 4:5, 4:6, 5:6, 5:7,
6:7, 6:8, 6:9, 7:9, 7:10, 7:11, 7:12, 8:12, 9:12, 9:13, 10:13, 10:14, 11:14,
11:15
II połowa: 12:15, 12:16, 13:16, 14:16, 14:17, 15:17, 15:18, 15:19,
16:19, 16:20, 16:21, 17:21, 17:22, 17:23, 18:24, 19:24, 19:25, 20:25, 20:26,
21:26, 22:26, 23:26, 23:27, 23:28, 24:28, 25:28, 26:28, 26:29
Autor:
Szymon Biegajski - SportoweFakty.pl |
|