












|
:: Pierwsza
wygrana w sezonie... ::
23
(11) - (13) 31

Miały być pierwsze punkty i odbicie się od dna (tabeli). Jest ostatnie
miejsce w lidze i szósta porażka w tym sezonie. Ale… Po pierwszych akcjach
chorzowskiego zespołu w tym spotkaniu można było spodziewać się dobrego
meczu z ich strony.
Gospodynie zaczęły bardzo agresywnie, od początku starały narzucić swoje
warunki gry. Jednak dobra defensywna Koszalinianek, oraz szybkie kontry
spowodowały, iż przyjezdne w 11 minucie prowadziły już 7:4. Straty mogła
zmniejszyć Natalia Szyszkiewicz, lecz nie potrafiła wykorzystać
stuprocentowej sytuacji na bramkę z gry, a następnie zdobyć gola z rzutu
karnego.
Po raz kolejny świetne zawody rozegrała była zawodniczka KPR-u, a
obecnie grająca w drużynie z województwa zachodniopomorskiego Ewa Jarzyna.
W poprzedniej kolejce zdobyła 10 bramek (z 21 zdobytych przez drużynę!) ze
Zgodą Ruda Śląska, a dziś zaliczyła tylko „oczko” mniej. Zespół gości
kontrolował całe spotkanie, i na przerwę schodził z prowadzeniem 13:11 mimo,
iż inicjatywę posiadał Ruch.
W drugiej części spotkania Katarzyna Echolc znalazła receptę
na uwolnienie się spod opieki szczypiornistek z Koszalina. Zawodniczki Ruchu
udowodniły w tym meczu, że stać je na naprawdę dobrą grę. Dowodem na to jest
okres gry pomiędzy 38 a 46 minutą, kiedy to Ruch zdobył siedem bramek,
tracąc tylko 3 i zmniejszył straty na 20-21. Jednak późniejsza
niefrasobliwość spowodowała, iż na pięć minut przed końcem spotkania
gospodynie przegrywały 23:28. Mimo wielkiego zaangażowania, nie udało im się
odrobić strat.
Reasumując: Ruch po raz kolejny przegrał „na własne życzenie”,
posiadał nawet inicjatywę w pierwszej połowie, jednak indywidualne błędy i
fatalna momentami skuteczność zadecydowały o porażce. Natomiast AZS wygrał
głównie dzięki świetnej postawie Iwony Szafulskiej, i wspomnianej
wcześniej Ewy Jarzyny. W pierwszej połowie, rewelacyjna bramkarka gości
Iwona Pabich otrzymała niezwykle silne uderzenie piłką w twarz i
wydawało się, że jej dalszy udział w spotkaniu będzie niemożliwy. Wykazała
jednak niezwykły hart ducha i pomimo bólu, ponownie zajęła miejsce między
słupkami. Zapewne warta odnotowania jest gra Pauliny Kozieł.
Goalkeeperka „niebieskich” bardzo dobrze, momentami wręcz fenomenalnie w
drugiej części spotkania broniła ataki przyjezdnych. Gdyby nie ona, porażka
Ruchu mogła być o wiele bardziej dotkliwa. Fanów Ruchu cieszyć powinna też
dobra gra Anny Czaplińskiej, która po przeciętnych spotkaniach na
początku sezonu zaczyna się „odradzać”. Mimo trwającej „czarnej serii”,
kibice wciąż liczną grupą stawiają się w hali przy ul. Dąbrowskiego. Prezes
Klaudiusz Sevkovic wciąż wierzy, że jego drużyna przełamie się i
zacznie zwyciężać – wykorzystując swój wciąż „drzemiący” weń potencjał.
KPR Ruch Chorzów – AZS Politechnika Koszalin 23:31 (11:13)
SKŁADY:
RUCH: Kozieł, Grabuńczyk - Kopeć 4, Płomińska, Radoszewska 2
(2x2min), Echolc 5, Szyszkiewicz 1 (2min), Sęktas 3, Maroń, Kopala,
Czaplińska 6 (2x2min), Rózga 2.
Trener: Wojciech Nabielski.
Kary: 16 min.
Karne: 3/7.
Wyróżnienie: Kozieł.
KOSZALIN: Pabich, Stroińska, Hauzer – Szostakowska (2x2min),
Kobyłecka 1, Jarzyna 9 (2x2min), Skipor 3, Goraj 4 (2x2min), Zienkiewicz,
Chmiel 3 (2x2min), Szafulska 9, Czekaj 2 (2min), Cieśla.
Kary: 28 min.
Karne: 3/5.
Wyróżnienia: Jarzyna, Szafulska.
Widzów: ponad 300.
Sędziowie: Krzysztof Musiał oraz Andrzej Szynkarz.
Poziom sędziowania: 8/10 Atrakcyjność spotkania: 6.5/10.
Autor:
Maciej Madey - SportoweFakty.pl |
|