












|
:: Ważne
zwycięstwo z Sośnicą ::
29 (15) : (10) 24 
We wczorajszym
spotkaniu rozegranym w ramach 19. kolejki spotkań żeńskiej ekstraklasy
koszalińskie akademiczki pokonały gości z Górnego Śląska. Mecz mógł się
podobać. Nie brakowało w nim składnych akcji, walki, a co najważniejsze
nieoczekiwanych rozwojów wypadków.
Jeszcze przed
pierwszym gwizdkiem arbitrów prowadzących wczorajsze spotkanie, którymi byli
Panowie: Michał Małek i Arkadiusz Nowak, koszalińscy sympatycy
szczypiorniaka dowiedzieli się, że z powodu urazów przeciwko Sośnicy nie
zagrają Aleksandra Kobyłecka i Joanna Chmiel.
W miejsce pierwszej z nich w podstawowym składzie pojawiła się Kamila
Sudnik, oprócz której na parkiet wybiegły: Pabich – Skipor, Szafulska,
Jarzyna, Czekaj i Goraj.
Trener przeciwniczek Harald Tłuczykont desygnował do gry następującą
„siódemkę”: Łącz – Ziółkowska, Świszcz, Latyshevska, Grzelak, Jedyńska,
Mrozek.
Drużyna gości od pierwszej minuty spotkania próbowała „wyłączyć z gry”
Iwonę Szafulską, którą indywidualnie pilnowała Katarzyna Jedyńska.
Na nie wiele się to zdało, ponieważ już po sześciu minutach gospodynie
uzyskały znaczne prowadzenie – 5:1.
W tym momencie opiekun Sośnicy poprosił o przerwę, która nie przyniosła
pożądanego efektu, bo w dalszym ciągu stroną dominującą był miejscowy AZS (w
8. minucie na tablicy świetlnej widniał wynik – 8:2), a kibice zgromadzeni w
hali Gwardii zaczęli domagać się okazałego zwycięstwa swoich ulubienic.
Wszystko na to wskazywało do 24. minuty, gdy utrzymywał się znaczny dystans
między oby dwoma zespołami – 14:7.
Wtedy jednak nastąpiło rozprężenie w obozie akademiczek. Szybkie trzy bramki
Sośnicy (Świszcz, Jedyńska i Latyshevska) pozwoliły szczypiornistkom z
Górnego Śląska uwierzyć w to, że ten mecz nie jest jeszcze rozstrzygnięty.
Z taką wiarą gliwiczanki wyszły na drugą część meczu i po upływie ośmiu
minut dzieliły je od koszalinianek tylko dwa trafienia. Gdy AZS ponownie
zaczął powiększać prowadzenie w 44. minucie czerwoną kartę ujrzała Dorota
Skipor, która zdaniem arbitrów prowadzących mecz w brutalny sposób
powstrzymywała zawodniczkę, która była w sytuacji pewnej do zdobycia bramki.
Fakt ten, a także wcześniejsza zmiana w bramce gości, gdzie Weronika
Mieńko zastąpiła Iwonę Łącz sprawił, że Sośnica po raz kolejny „złapała
wiatr w żagle” i zaczęła odrabiać straty.
Szczególnie duży wpływ na taki rozwój wypadków miała postawa bramkarki
Sośnicy, na którą przez kilka minut nie mogły znaleźć sposobu podopieczne
Waldemara Szafulskiego.
W 50. minucie prowadzenie koszalinianek stopniało do zaledwie jednego
trafienia – 22:21. Wtedy jednak po raz kolejny na losach spotkania zaważyła
kara jednej z zawodniczek. Wykluczona została wówczas Anna Świszcz, a
akademiczki z niebywałą konsekwencją wykorzystały fakt gry w przewadze,
zdobywając cztery trafienia z rzędu (dwie bramki jubilatki Doroty Czekaj
i po jednym Marty Goraj i Mai Zienkiewicz).
Po raz drugi w tym meczu trener gości próbował ratować sytuacje proszą o
„czas”. Nie udało mu się to, bo rywalki zdeterminowane i pamiętające o
wcześniejszych wydarzeniach i seryjnych stratach bramek zwarły szyki i nie
popełniały większych błędów, odnosząc ostatecznie zasłużone zwycięstwo.
Podsumowując wydarzenia, które miały miejsce w trakcie wczorajszego meczu
należy podkreślić, że spotkanie powinno podobać się licznie zgromadzonej
publiczności, której dodatkowo włodarze miejscowego klubu uatrakcyjnili
przerwę występami koszalińskiej Grupy Akrobatycznej.
Na wyróżnienia wśród gospodyń zasłużyły: Iwona Pabich, która pewnymi
interwencjami szczególnie w sytuacjach, gdy Sośnica zbliżała się na
niebezpieczny dystans podnosiła morale w zespole. Maja Zienkiewicz, autorka
trzech ważnych trafień w drugiej odsłonie spotkania, a także nieomylny
egzekutor rzutów karnych, a także Marta Goraj, która oprócz czterech trafień
wyróżniła się nienaganną grą w defensywie.
Wśród gości na pochwałę zasłużyły: Agnieszka Grzelak, która w
pierwszej odsłonie spotkania głównie występowała w obronie, lecz już po
zmianie stron błysnęła jako skuteczny wykonawca rzutów karnych, jednak mimo
tego nie zapomniała także o grze w ataku pozycyjnym, czego dowodem były trzy
trafienia w okresie, gdy gliwiczanki „goniły wynik”.
Drugą z wyróżnioną w obozie gości była Weronika Mieńko. To w głównej mierze
dzięki jej skutecznym interwencjom Sośnica „wróciła do gry”. Bramkarka
ostatecznie zakończyła mecz ze skutecznością obron 46%.
Przed koszaliniankami już w środę kolejne wyzwanie – mecz 1/8 Pucharu Polski
z elbląskim Startem (decyzją zarządu klubu wstęp na to spotkanie będzie
bezpłatny). Gliwiczanki swój następny mecz zagrają w przyszły weekend (na
własnym parkiecie ze Zgodą Ruda Ślaśka). W Pucharze Polski gliwiczanki
posiadają wolny los i przystąpią do rywalizacji w ćwierćfinale.
AZS Poliechnika Koszalińska – GZKS Sośnica Gliwice – 29:24 (15:10)
AZS: Pabich, Hazuer, Stroińska – Jarzyna 6/16, Skipor 5/9,
Zienkiewicz 5/8 (2/2 z karnych), Szafulska 4/6, Goraj 4/5, Czekaj 3/5,
Sudnik 1/1, Cieśla 1/1, Żołyniak 0/2, Borowska, Szostakowska
upomnienia: Skipor, Goraj, Zienkiewicz
wykluczenia: Szostakowska 2 x 2min, Sudnik 2min, Zienkiewicz 2min
dyskwalifikacja: Skipor (za brutalny faul na zawodniczce znajdującej
się w sytuacji pewnej do zdobycia bramki).
wyróżnienia: Pabich, Goraj, Zienkiewicz
Sośnica: Łącz, Mieńko – Grzelak 9 (6/6 z karnych), Latyshevska 4,
Świszcz 4 (2/3), Jedyńska 3 (0/1, Mrozek 1, Ziółkowska 1, Hołysz 1, Gunia 1,
Kazula, Szymczyk, Kubiak
upomnienia: Jedyńska, Świszcz, Gunia
wykluczenia: Jedyńska 2min, Świszcz 2min, Hołysz 2min
wyróżenienia: Grzelak, Mieńko
przebieg spotkania: 4:1 (5min); 8:4 (10min); 9:5 (15min); 11:7
(20min); 14:7 (25min); 15:10 (30min); 16:13 (35min); 19:15 (40min);
20:18 (45min); 22:21 (50min); 27:22 (55min); 29:24 (60min)
Autor:
bGn! |
|