|
|
|
|
||||||
![]() |
![]() |
|
||||||
|
|
O klubie | Sezon 05/06 | Kontakt | Księga gości | O nas | Strona główna | Ustaw jako startowa |
|
|
|
W rozegranym w piątek spotkaniu 8. kolejki ekstraklasy kobiet Sośnica Gliwice pokonała Politechnikę Koszalin 27:22 (15:10). Na jutro zaplanowano pozostałe trzy mecze. Pierwszą bramkę tego spotkania zdobyły miejscowe zawodniczki, na listę strzelczyń jako pierwsza wpisała się Hołysz. Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać, bowiem była szczypiornistka Sośnicy - Ewa Jarzyna zdobyła wyrównującą bramkę. Do trzynastej minuty spotkanie było wyrównane, jednak później przewaga miejscowego zespołu zaczęło rosnąć. Wynikało to głównie z faktu, iż podopieczne Haralda Tłuczykonta miały w piątek więcej pomysłu na grę, a przede wszystkim grały dużo skuteczniej od swoich rywalek. Po upływie szesnastu minut Politechnika przegrywała pięcioma bramkami, a największa przewaga w pierwszych trzydziestu minutach sięgnęła nawet sześciu „oczek”. W drużynie z Koszalina brakowało zawodniczek, które wzięłyby ciężar gry na siebie, gdyż sama Jarzyna i Szafulska spotkania nie wygrają. Wyłączenie tych dwóch szczypiornistek z gry spowodowało ogromy chaos w zespole, przez co zdobywanie bramek dla Politechniki sprawiało poważne kłopoty. W pierwszej odsłonie Sośnica zagrała dobrze zarówno w ataku jak i w obronie. Ponadto skutecznie między słupkami interweniowała Iwona Łącz, która miedzy innymi obroniła rzut karny wykonywany przez Jarzynę. W drugiej
połowie kibicom przyszło czekać na bramkę aż trzy minuty. Wraz z drugą
częścią konfrontacji drużyna gości wzięła się ostro do pracy i przede
wszystkim zagrała dużo aktywniej i skuteczniej w obronie. W efekcie
przyjezdne w pewnym momencie zmniejszyły straty do trzech bramek, jednak nie
udało im się doprowadzić do remisu. Szanse były spore, jednak brakowało
odrobiny szczęścia, bowiem koszalinianki nie potrafiły wykorzystać wielu
dogodnych sytuacji. Gliwicki zespól również miał swoje słabsze momenty,
jednak druga połowę zagrał dobrze, choć na pewno nieco słabiej niż pierwszą.
Bardziej aktywna była Anna Świszcz, natomiast w mniejszym stopniu
Latyshevska. Na słabszą postawę w końcówce spotkania zespołu gości, miał
na pewno wpływ uraz, którego doznała Szafulska. Miejmy nadzieję, że to nic
poważnego i rozgrywająca Politechniki będzie mogła zagrać w kolejnych
spotkaniach. Autor: SportoweFakty.pl |
|||||||
|
|
|
|
||||||