












|
:: Porażka
na początek sezonu.... ::
29 (14) : (18) 33 
W
pierwszym spotkaniu nowego sezonu koszalińskie akademiczki podejmowały na
własnym parkiecie drużynę aktualnych Mistrzyń Polski - SPR Safo ICom Lublin.
Mecz mógł się podobać. Nie brakowało dynamicznych akcji, a przede wszystkim
sportowej walki. Obie „siódemki” stworzyły widowisko, które bez wahania
można nazwać godnym rozpoczęciem nowego sezonu.
Pierwsze na rozgrzewkę wyszły lublinianki, w których składzie zabrakło
Sabiny Włodek, Edyty Malczewskiej, Małgorzaty Roli i jak
się okazało również nowego nabytku zespołu z „Koziego grodu” Eweliny
Przygodzkiej, która podobnie jak prawoskrzydłowa AZS-u Dorota Czekaj
nie została zatwierdzona do gry przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce. Ich
występ będzie możliwy dopiero od następnej kolejki.
Zespoły wybiegły na parkiet w następujących składach:
AZS: Pabich - Kobyłecka, Skipor, Szafulska, Jarzyna, Chmiel, Goraj;
SPR: Chemicz - Hipnarowicz, Puchacz, Lisowska, D.Malczewska, Majerek,
Marzec.
Pierwszą bramkę nowego sezonu zdobyła Izabela Puchacz, lecz
na odpowiedź koszalinianek, a dokładniej Ewy Jarzyny nie trzeba było
długo czekać. Oba zespoły w początkowej fazie spotkania upodobały sobie
właśnie grę „bramka za bramkę”. Taka sytuacja trwała do stanu 4:4 w 7
minucie. Wówczas po raz pierwszy tego popołudnia dała znać o sobie Anna
Lisowska z SPR-u, która najpierw po dynamicznej akcji, a później z linii
siedmiu metrów pokonała bramkarkę gospodyń. Po raz kolejny prowadzenie
Mistrzyń Polski utrzymało się tylko przez moment. Bramki Jarzyny, Chmiel,
Szafulskiej i Goraj wyprowadziły AZS na dwubramkowe
prowadzenie (najwyższe w całym spotkaniu). SPR został zaskoczony waleczną
postawą akademiczek i ich dynamicznymi akcjami. Na dodatek w bramce nie
najlepiej spisywała się Magdalena Chemicz, którą zmieniła Jolanta
Pierzchała. Kolejna, już trzecia bramka Puchacz i trafienie z szybkiego
kontrataku Małgorzaty Majerek pozwoliły przyjezdnym „otrząsnąć” się z
tych czterech szybkich trafień, których kilka minut wcześniej nie były w
stanie odeprzeć. W 23 minucie nadal na tablicy świetlnej widniał wynik
remisowy. Jednak był to ostatni wynik tego typu w tym spotkaniu. Dwa
niewymuszone błędy podopiecznych Waldemara Szafulskiego i seria
czterech trafień SPR-u przesądziły o wyniku końcowym pierwszej odsłony
koszalińskiej inauguracji.
Piłkarki z Lubelszczyzny w szczególności w ostatnich czterech
minutach pokazały, że od wielu lat są najlepsze w kraju. Wykorzystując z
niesamowitą bezwzględnością błędy gospodyń wypracowały sobie sporą zaliczkę
przed drugą połową .
Jak się ostatecznie okazało była to zaliczka, która wystarczyła
utytułowanym rywalkom do osiągnięcia sukcesu w Koszalinie. Co prawda
akademiczki miały trzy sytuacje w których dogoniły rywalki na dwie, bądź
trzy bramki, jednak nie potrafiły dalej zniwelować tej straty. Ponownie
błędy przeszkodziły im w tym, a podopieczne Edwarda Jankowskiego
czekały tylko na chwile rozkojarzenia miejscowych. Ponownie udowodniły, że
tego typu sytuację nie są im obce i momentalnie „odskoczyły” z wyniku 22:24,
na 23:30, który był zarazem najwyższym ich prowadzeniem. Ambitna postawa
AZS-u pozwoliła jedynie zmniejszyć rozmiary porażki.
Podsumowując brawa należą się wszystkim aktorkom tego widowiska. W
lubelskim obozie w szczególności wyróżniły się rozgrywające: Puchacz,
Lisowska i Malczewska. Z kolei wśród gospodyń dobre spotkanie rozegrała
Kobyłecka i Chmiel, która w szczególności imponowała dobrą postawą w
defensywie.
SPR był faworytem tego spotkania i odniósł pierwsze zwycięstwo w
nowych rozgrywkach. Jednak nie przyszło mu ono łatwo, bo gospodynie
zaprezentowały się z dobrej strony. Mogła podobać się walka i ambicja w
koszalińskim zespole. Gdy uczelnianej „siódemce” uda się wyeliminować błędy,
których niestety nie można nazwać inaczej niż szkolnymi błędami, to sukcesy
w kolejnych meczach będą tylko kwestią czasu.
AZS Politechnika Koszalin – SPR Safo ICom Lublin - 29:33
(14:18)
AZS: Pabich, Strońska, Hauzer - Szafulska 6/2, Jarzyna 5/1, Skipor 5,
Kobyłecka 4, Goraj 4, Zienkiewicz 2/2, Chmiel 2, Sudnik, Cieśla, Borowska,
Żołyniak.
Trener: Waldemar Szafulski
Upomnienia: Jarzyna, Goraj, Kobyłecka
Wykluczenia (10min): Kobyłecka 2x2, Jarzyna 1x2, Skipor 1x2,
Szafulska 1x2.
Wyróżnienia: Kobyłecka, Chmiel
SPR: Chemicz, Pierzchała - D.Malczewska 8/2, Lisowska 7/1, Puchacz 5,
Marzec 3, Majerek 3, Aleksandrowicz 2, Duran 2, Hipnarowicz 1, Kot 1,
Skrzyniarz 1, Cegłowska, Wojdat.
Trener: Edward Jankowski
Upomnienia: Jarzyna, Goraj, Kobyłecka
Wykluczenia (10min): Kobyłecka 2x2, Jarzyna 1x2, Skipor 1x2,
Szafulska 1x2.
Wyróżnienia: D.Malczewska, Lisowska, Puchacz
Sędziowali: Bartosz Leszczyński / Marcin Piechota (Płock)
Wypowiedzi
pomeczowe (zebrał Marcin Burek):
Iwona Pabich
(AZS Politechnika Koszalin): Mimo przegranej wydaje mi się, że zagrałyśmy
naprawdę dobrze i oby tak dalej. Do zwycięstwa zabrakło troszkę lepszej gry
w obronie i skutecznej gry w bramce. Przed nami kolejny ważny mecz z
Zagłębiem i wydaje mi się, że będzie również bardzo ciężko jak i w tym
spotkaniu, ale na pewno powalczymy.
Monika
Marzec (SPR Safo ICom Lublin): Ze względów sportowych może to nie był
ładny mecz, ale jesteśmy zmęczone po długich podróżach. Grałyśmy w dwóch
mocno obsadzonych turniejach i kosztowało nas to sporo sił. Cieszymy się
zwycięstwa, dwa punkty są nasze, więc początek sezonu jest udany.
Marta Goraj
(AZS Politechnika Koszalin): Wydaje mi się, że jak na grę przeciwko
drużynie Mistrza Polski zagrałyśmy bardzo dobry mecz. Może w obronie nie
było tak dobrze, ale gra w ataku wydaje mi się, że była poukładana i
poprawna.
Autor: Szymon Biegajski - SportoweFakty.pl |
|