












|
| |
| |
|
:: Wywiad z
Waldemarem Szafulskim :: |
| |
wbs19: Jak Pan ocenia postawę swoich zawodniczek w okresie
przygotowawczym do sezonu? Czy wszystkie założenia zostały
zrealizowane?
Waldemar Szafulski: Jeśli chodzi o zaangażowanie to oceniam to
bardzo wysoko. Dziewczyny w obu obozach wykazały się dyscypliną i
pełnym zaangażowaniem. Wypadło to super. Jeśli chodzi sezon to
wszystko jeszcze trwa, ponieważ zespół jest bardzo zmieniony - nowy
personalnie więc na takie rzeczy jak pełne zgranie jest za wcześnie.
Jak układa się Panu współpraca z trenerem Dworaczykiem? Jak wygląda
podział obowiązków?
To jest zawsze problem, tym bardziej, że nigdy nie pracowałem z drugim
trenerem i na odwrót. Darek nie pracował wspólnie jak w większość
trenerów w Polsce. Na razie szukamy takich rozwiązań, które by nam
pomogły w naszej współpracy. Ogólnie na sferze osobistej bardzo dobrze
nam się układa. Natomiast w zespole szukamy tego podziału obowiązków.
Z Koszalina odeszły cztery zawodniczki, w tym trzy z podstawowego
składu. Trzon zespołu - nowe zawodniczki. Czy to nie zmieni stylu gry
zespołu?
Oczywiście. Każda zmiana jednej osoby zmienia charakter zespołu.
Założenie dla całego zespołu będą klarowne, nad tym zespół pracuje.
Aczkolwiek jest to już inny zespół.
Podobno AZS w niezbyt miłej atmosferze rozstał się z Anną
Anuszewską i Agatą Celuch. Jak Pan to ocenia? Ile w tym prawdy? Nie
próbował Pan nakłonić dziewczyn do pozostania w drużynie?
Mi jest bardzo żal tego, że któraś z zawodniczek odchodzi. Człowiek
się przywiązuje personalnie do zawodniczek. Wspólnie pracowaliśmy cały
rok, że z przykrością się z nimi rozstałem, ale w atmosferze bardzo
przyjaznej. A Prezesowi podobnie jak mi ciężko było się rozstać z tym,
co zostało zbudowane i trzeba było budować zespół od nowa.
W tym momencie są tylko dwie bramkarki, co jak na klub ekstraklasy
mało. Czy Agnieszka Janko sama zrezygnowała z gry czy to Klub Jej
podziękował?
Obydwie strony się nie dogadały, ale w tym tygodniu będą prowadzone
kolejne rozmowy. Tak więc sprawa nie jest jeszcze zamknięta.
Również nie gra Karolina Kadlec, czym jest to spowodowane?
Karolina sama podjęła taką decyzję. Chce postawić na naukę i chce
wyjechać do Anglii. I jest to wynik Jej życiowej decyzji.
Jak ocenia Pan szanse zespołu w nadchodzącym sezonie, który będzie
pierwszym na parkietach ekstraklasy?
Jesteśmy świadomi tego, że jesteśmy beniaminkiem. Dla wielu dziewczyn
i dla mnie będzie to debiut. Musimy walczyć o punkty. Jaki będzie tego
bilans zobaczymy, mam nadzieje, że szczęście nam dopisze i przede
wszystkim zdrowie.
Czy nie boi się Pan, że zespół koszaliński spotka los Kolportera
czy Bystrzycy (dawniej MONTEX)? Kluby, które dysponowały o wiele
większymi budżetami rozpadły się. AZS do najbogatszych nie należy,
więc możnaby mieć pewne obawy czy zespół zdoła się utrzymać finansowo?
Żaden klub w Polsce nie może być pewny czy finansowo podoła. Są to
również decyzje sponsorów. Kolporter zaczynając w zeszłym roku nie
przypuszczał, że taki spotka go los - nikt tego nie przypuszczał. W
dzisiejszym sporcie nie ma gwarancji czy się uda wszystko poukładać do
końca. Jestem optymista bo inaczej być nie może.
Pierwszy mecz nowego sezonu zespół gra w Elblągu z miejscowym
Startem. Czy ni obawia się Pan tego spotkania? Czy czuje Pan tremę
przed debiutem w ekstraklasie kobiet jako trener przed meczem z tak
silnym zespołem jakim jest Start?
Oczywiście trema towarzyszy zawsze. Szczególnie jeśli trzeba się
zmierzyć z przeciwnikiem silnym i renomowanym. Ja i zawodniczki to
wyczuwamy. Mam nadzieje, że się dobrze zaprezentujemy.
Kogo się Pan najbardziej obawia w zespole elbląskim?
Zdecydowanie rozegrań, które są bardzo silne. Na prawym rozegraniu
jest bardzo poważne wzmocnienie w osobie Iwony Błaszkowskiej.
Dlaczego w pierwszym meczu z Piotrcovią było mało zmian, które
dałyby odpowiedź na pytanie w jakiej formie są poszczególne
zawodniczki?
Kluczowe zawodniczki, które są brane pod uwagę grały sporo. Jesteśmy
świadomi, że do naszego klubu przyszły młode zawodniczki, które grały
w drugiej lidze i taki przeskok do ekstraklasy jest dla nich
nieosiągalny. One muszą się uczyć od doświadczonych zawodniczek. Po
trochu na treningach zdobędą doświadczenie i się ograją.
Do zespołu doszło dużo nowych zawodniczek. Czy uważa Pan, że zespół
jest na tym etapie zgrany? Czy jest podział na zawodniczki "stare" i
"nowe"?
Żaden trener nie powiedziałby, że zespół który trenuje 3 tygodnie na
hali jest zgrany. Ten proces trwa. Żeby zbudować zespół to trzeba nie
jeden sezon, ale dwa-trzy. Cieszę się, że jest tu dobra atmosfera.
Zawodniczki młodsze znają swoje miejsce, zawodniczki starsze dopingują
młodsze i starają się przekazać im swoją wiedze. Starają się je
mobilizować i dopingować do lepszej pracy i zaangażowania.
Czy u dziewczyn można wyczuć obawę lub tremę przed pierwszym meczem
w ekstraklasie?
Trema towarzyszy zawsze. Nie ma osób, które debiutując w jakimś
zawodzie lub tutaj w sporcie. Jest to tremujące ale mam nadzieję, że
mimo to pokażą to co potrafią. Aby postarały się aby ta trema ich nie
sparaliżowała.
Do tej pory AZS grał w pierwszej lidze. Interesował się Pan
wynikami drużyn ekstraklasy? Obserwował Pan szczególnie którąś z
zawodniczek?
Jeżeli miałem możliwość to obserwowałem, w większości były to
informacje prasowe o w dużej części poprzedniego sezonu nie
przypuszczałem, że będziemy grać w ekstraklasie.
Skąd Pan czerpał i zapewne czerpie informacje o innych zespołach
ekstraklasy i zawodniczkach?
Olbrzymia pomoc pochodzi od Darka Dworaczyka, który prowadził zespół
ekstraklasy i od wielu lat prowadzi grupy żeńskie. Zdaje się na niego
i jego doświadczenie, a resztę co będzie można obejrzeć lub podejrzeć
to przed nami.
Ma Pan ulubiony zespół lub zawodniczkę?
Jest kilka ciekawych zawodniczek. Ostatnio bardzo ciekawie w meczu z
Hiszpanią zaprezentowała się Agata Wypych, która ujęła mnie swoją grą
oraz Największy talent ostatnich dwóch lat czyli Karolina Kudłacz.
Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów na parkietach ekstraklasy.
Nie dziękuję. Również wszystkiego dobrego. |
| |
|
|